Odpowiedzialność kierowcy
 Oceń wpis
   

 

Kiedy kierowca odpowiada za szkodę
Oto przykład wprost z życia:
Pracownik zatrudniony w zakładzie jako kierowca otrzymał polecenie przestawienia samochodu służbowego z jednego miejsca, na drugie. Plac manewrowy był śliski, pojazd wpadł w poślig i uderzył w betonowe ogrodzenie. Wartość naprawy została oszacowana na 4.800 zł. Pracodawca obciążył pracownika wysokością szkody w całości. Pracownik wystąpił do zakładu o odstąpienia od regresu, ponieważ zarabia tylko 1.200 zł, a ma na utrzymaniu żonę i dziecko. Ponadto pracownik wskazał, że samochody były objęte umową ubezpieczenia auto casco.
W sprawie j.w. występuje kilka problemów prawnych, które wymagają rozważenia. Pierwsza sprawa to zasada odpowiedzialności.. Pracownik który wyrządził pracodawcy szkodę ponosi odpowiedzialność na zasadzie winy ( art. 114 kodeksu pracy). Myślę, ze trudno byłoby kierowcy uwolnić się, od zarzutu winy, bo prędkość pojazdu należało dostosować do istniejących warunków. Jednakże zakład pracy powinien najpierw wystąpić z roszczeniem do zakładu ubezpieczeń, a nie do pracownika. Gdyby zakład ubezpieczeń odmówi wypłaty albo gdy wysokość odszkodowania byłaby niższa od straty ( np. potrącono udział własny) – może mieć miejsce odpowiedzialność pracownicza. Odszkodowanie płatne przez pracownika nie może przekroczyć kwoty trzymiesięcznego wynagrodzenia ( art. 119 k.p.)., czyli w cytowanym przykładzie-3.600 zł
Inny przykład:
Na prośbę żony prezesa firmy kierowca zgodził się przeprowadzić samochód na drugą stronę ulicy, do warsztatu.. Zdarzenie nastąpiło przed zawarciem umowy o pracę. Kierowca nie zauważył nadjeżdżającego z lewej strony motocyklisty. Motocykl uderzył w samochód ciężarowy. Motocyklista poniósł śmierć, a pasażer doznał ciężkich obrażeń ciała. Prawomocnym wyrokiem sądu kierowca został skazany na karę 2 lat pozbawienia wolności z zawieszeniem wykonania tej kary na okres lat 3. Samochód nie był objęty ubezpieczeniem OC. Wypłaty odszkodowania dokonał  Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny i po tym fakcie wystąpił do kierowcy z roszczeniem regresowym o zapłatę kwoty 118.000 zł, zastrzegając że wysokość szkody rośnie, ponieważ poszkodowany pasażer otrzymuje rentę. Firma,  która była właścicielem samochodu ogłosiła upadłość i stała się niewypłacalna.
Art. 120 par. 1 k.p. stanowi, że w razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych szkody osoby trzeciej, zobowiązany do naprawienia szkody jest wyłącznie pracodawca. Niestety w omawianym przykładzie przepis wyżej wymieniony nie ma zastosowania, bo kierowca nie był pracownikiem. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny uprawniony jest do dochodzenia zwrotu odszkodowania od kierowcy w pełnej  wysokości.  W przypadkach wyjątkowo trudnej sytuacji materialnej i majątkowej zobowiązanego Fundusz może odstąpić od dochodzenia zwrotu części lub całości świadczenia albo udzielić ulgi w jego spłacie.
 
  
Komentarze (0)
Zasiedzenie
 Oceń wpis
   

 

Kiedy warto wystąpić o zasiedzenie 
Dziadek nabył dom jeszcze przed wojną. W 1945 w domu zamieszkali moi rodzice.  Domem zarządzał mój ojciec, któremu dziadek polecił zarządzać nieruchomością, płacić podatki i prowadzić remonty. Dziadek nie interesował się domem, mieszkał osobno, zmarł w roku 1966. Mój ojciec zmarł w roku 1990. Nieruchomość jest zapisana w księdze wieczystej jako własność mojego dziadka. W tym domu mieszkam od urodzenia, minęło już   ponad 60 lat. Po śmierci ojca płacę podatki i zarządzam posesją . Nadmieniam, że oprócz mojego ojca dziadek miał jeszcze troje dzieci. Siostra mojego ojca nie miała dzieci, natomiast starszy jego brat miał czworo dzieci, zaś młodszy - troje dzieci. Natomiast ja byłem jedynakiem. Nikt z rodzeństwa ojca nie żyje, natomiast oprócz mnie jest jeszcze siedmioro wnuków mojego dziadka. Niektórzy z moich kuzynów wnoszą pretensję do zajmowanego przeze mnie i moją rodzinę domu.
Rozterki pytającego wynikają z niepewności co do stanu prawnego domu, który jest zapisany w księdze wieczystej jako własność dziadka, a więc innej osoby. Nabycie spadku w drodze dziedziczenia przez kuzynów czytelnika jest możliwe, ale połączone byłoby z uprzednim stwierdzeniem spadku po ich rodzicach. Wobec tego spadek przypadałby wszystkim wnukom, spadkodawcy w częściach równych. W opisanej sytuacji każdy z wnuków otrzymałby po 1/8 części spadku. Nie byłoby to korzystne dla czytelnika rozwiązanie.
Istnieje jednak inne wyjście z sytuacji, dobre dla posiadacza nieruchomości. Ojciec czytelnika zarządzał nieruchomością od 1945 roku. Dziadek nie interesował się domem, a zarządzanie i wszelkie czynności związane z władaniem nieruchomością powierzył swojemu synowi - ojcu czytelnika. Można więc uznać że ojciec czytelnika władał nieruchomością jak właściciel czyli był tzw. posiadaczem samoistnym. Zgodnie z treścią art. 172.  k.c. posiadacz nieruchomości nie będący jej właścicielem nabywa własność po upływie 30 lat, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie jako posiadacz samoistny, choćby uzyskał posiadanie w złej wierze. Zła wiara wynika z faktu, że posiadacz wiedział, że nieruchomość była zapisana w księdze wieczystej na inną osobę i godził się z takim stanem.
Celem rozwiązania problemu czytelnik powinien wykonać dwie czynności. Najpierw skierować do sądu wniosek o stwierdzenie własności nieruchomości przez swojego ojca w drodze zasiedzenia, którego termin należy liczyć od 1945 roku, a więc nastąpiło ono po 30 latach czyli w 1975 roku. Następnie czytelnik powinien wykonać drugą czynność. Po uprawomocnieniu się postanowieniu o zasiedzeniu nieruchomości przez ojca może on wystąpić o stwierdzenie praw do spadku po ojcu i w ten sposób nabyć własność posesji.
Chciałbym zwrócić uwagę na okoliczność, że za posiadacza samoistnego nie można uznać posiadacza zależnego np. najemcę, albo dzierżawcę nieruchomości, którzy nie posiadają uprawnień do nabycia własności przez zasiedzenie.
 
 
 
  
 
 
 
 
Komentarze (0)
Prawo i życie
 Oceń wpis
   

Popularyzacja prawa jest moim hobby. Z tej przyczyny pisuję cotygodniowe felietony do lokalnego tygodnika.

Udało mi się zorganizować bezpłatne dyżury pomocy prawnej dla osób ubogich i nieporadnych. Z kontaktów z ludźmi czerpię tematy do swoich felietonów.

Próbuję rozwiązywać problemy korzystając z aktualnego orzecznictwa sądowego.

Myślę że prawo dopiero wówczas jest skuteczne, gdy pozostaje w zgodności z opinią społeczeństwa. Prawo musi być zgodne ze zdrowym rozsądkiem. Stąd tytuł mojego blogu Prawo i życie.

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2017-09-12 16:46 Zrzeczenie się dziedziczenia
2017-09-06 19:38 Alimenty dla ojczyma
2017-09-05 10:24 Byłem w Korei
2017-06-14 21:26 Odbierz awizo
2017-05-24 06:57 Babcia płaci alimenty
Najnowsze komentarze
2017-04-05 11:39
Wkurzony pomocnik dz:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Tą sprawą powinien zająć się sejm.Takich ludzi jest dużo a PZU Zycie robi sobie z nich[...]
2017-02-18 15:27
Realista:
Błąd urzędnika ZUS
Z tą mafią zus-owsko Sądową należy walczyć nigdy nie można pozostawić sprawy bez doprowadzenia[...]
2016-06-26 15:12
Zenon 82:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
To rząd sprzedał PZU za miliardy nie zabezpieczając naszych rent odroczonych ,każdy pracownik[...]
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie