Piotr Stańczak wraca
 Oceń wpis
   

Rząd chwali się, że trumna ze zwłokami polskiego geologa wkrótce trafi do kraju. Ma to być sukces naszych dyplomatów, którym dzielnie przewodzi minister Sikorski.

Polski rząd nie zapłacił talibom za oddanie ciała, z dumą podaje MSZ.

Kiedy nasz rodak żył - szef naszego rządu oświadczył, że Polska nie zapłaci okupu.

Amerykanie wykupili swojego obywatela z rąk bandytów, nie wstydzili się rokowań i zapłaty okupu.

Mówi się, że pogrzeb zamordowanego geologa nastąpi na koszt Panstwa, nie wspomina się że dzień pogrzebu powinien być dniem żałoby narodowej. 

Nisko ceni się życie Polaka, porażka służb które mogły Piotra uratować przedstawia się jako sukces.

Dla mnie to wielka tragedia i dzień pogrzebu Piotra  będzie dla mnie dniem żałoby, postanaiwam większą część tego dnia spędzić w kościele, aby modlić się za duszę zamordowanego, a  na swoim domu wywieszę flagę narodową z czarną szarfą.

Komentarze (1)
W sądach zmienia się na lepsze
 Oceń wpis
   

Science fiction przechodzi do realu.

Oto opowiadanie, które przed chyba 20 laty czytałem w prasie prawniczej. Radca prawny xy postanowił poskarżyć firmę w Japonii o odszkodowanie z tytułu wad towaru w otrzymanej przesyłce. Wartość przedmiotu sporu wyniosła 97.800 dolarów.  Zgodnie z obowiązującą konwencją podpisaną przez Polskę i Japonię, obie strony podlegają właściwości sądu w Londynie. Zgodnie ze statutem tego sądu postępowanie toczy się wyłącznie poprzez bezprzewodową łączność satelitarną, obowiązuje język angielski.

O godzinie 7.50 czasu polskiego pan mecenas wysyła pozew wraz z załącznikami.

O godzienie 9.05  sekretariat sądu w Londynie informuje mecenasa xy, że sprawę będzie rozpatrywał sędzia John Smitf.

O godzinie sędzia Smitf zawiadamia powoda, że postanowił doręczyć pozew firmie japońskiej.

O godzinie 12,15 firma japońska składa pismo procesowe, w którym przyznaje, że wada towaru miała miejsce, ale wysokość szkody jest wygórowana.

O godzienie 13.15 powód składa pismo procesowe, że zarzuty sprzedawcy są spóźnione, ponieważ zgodnie z umową powinny być zgłoszone w ciągu 14 dni od otrzymania reklamacji.

O godzinie 14.00 sędzia zapytuje strony, czy składają dalsze wnioski albo zarzuty procesowe, oczekując odpowiedzi do godziny 15.00

O godzinie 15.30 sędzia zawiadamia że zamyka postępowanie i w ciągu 2 godzin będzie ogłoszony wyrok.

O godzinie 17.00 sędzia ogłasza wyrok, który przesyła obu stronom, z pouczeniem, ze w ciągu 3 dni są uprawnione do złożenia wniosku ponowne rozpatrzenie sprawy.

Wkrótce nastąpi zmiana w kodeksie postępowania cywilnego, powstanie sąd internetowy, który narazie będzie rozpatrywać pozwy złożone w postępowaniu upominawczym, stąd tylko krok do postępowania w tybie uproszczonym, a więc science fiction stanie się w naszych polskich warukach realem.

Powoli wraca do nomalności postępowanie przed sądem gospodarczym ktoś wpadł na pomysł, aby wykreślić kretyński przepis art. 479 8a kpc, tak jest jak ktoś oderwany od życia tworzy coś w zaciszu gabinetów.

Może zmienione zostaną przepisy o kasacji, wystarczy aby usunąć wyłączną właściwość Sądu Najwyższego i kompetencję w tym przedmiocie przyznać także sądom apelacyjnym,  jeśli chodzi o zaskarżenie orzeczeń sądów okręowych jako II instancji.

Notariusze otrzymali prawo do potwierdzenia praw do spadku, zatem nie będzie konieczne kierowanie spraw do sądu, gdy wszystko jasne, a spadkobiercy są zgodni.

Każdy sekretariat w sądzie posiada fax i respektowane są pisma przesłane tą drogą.

Protokoły z rozpraw są pisane na komputerze i po zatwierdzeniu przez przewodniczącego wprowadzane do systemu. Można więc  w sekretariacie otrzymać odpis w ciągu  1 minuty. Szkoda że nie stosuje się metody internetowej, ale chyba to kwestia do rozwiązania.

W wydziale ksiąg wieczystych na pełny odpis czeka się 15 minut, podobnie w KRS, którego agendy znajdują się w sądach gospodarczych

Przestańmy więc krakać i cieszmy się z tych zmian, które prowadzą do unowocześnienia procedury.

 

Komentarze (2)
Konstytucja-tolerancja religijna- Wielkanoc
 Oceń wpis
   

 "(...) my, Naród Polski- wszyscy obywatele Rzeczpospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, (...) wdzięczni naszym przodkom za (...) kulturę zakorzenioną w chrześcijańskich tradycjach (...) w poczuciu odpowiedzialności przed  Bogiem lub przed własnym sumieniem ustanawiamy Konstytucję Rzeczyspolitej Polskiej."

A więc każdy dla którego takie zasady prawda, sprawiedliwość dobro i piękno  są wartościami nadrzędnymi zasługuje na szacunek, bez względu na to, czy wierzy w Boga, czy też te uniwersalne wartości wywiódł z innych źródeł.

Każdy obywatel R.P.  może działać w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem i przed własnym sumieniem.

I na tej podstawie - w duchu wzajemnej tolerancji zbudowana została nasza Ustawa Zasadnicza.

Warto pamiętać, że zasada tolerancji leży u podstaw naszego ustroju.

Z dniem dzisiejszym kończą się Święta, oby ten nastrój wyciszenia i spokoju trwal jak najdłużej.

Komentarze (2)
Wielkanoc-tolerancja-Konstytucja
 Oceń wpis
   

Nastał okres  pojednania, wyciszenia i spokoju. Wielkanocne śniadanie - jajeczko, przemiła świąteczna atomofera w domu.

W ubiegłym roku przed świętami  wielkanocnymi wysłałem życzenia   w formie sms do wszystkich znajomych bez wyjątku. Jedna z koleżanek odpowiedziała : módl się za mnie, zaraz po świetach czeka mnie operacja. Zamówiłem mszę świętą w naszej bazylice, która została odprawiona przed  cudownym obrazem Świętej Rodziny w intencji chorej. Operacja się udała. Zgodnie z zaleceniem księdza proboszcza wysłałem Magdzie ( imię zostało zmienione) litanię do Św. Józefa, którą powinna odmawiać rano i wieczorem.  Magda jest mi bardzo wdzięczna i wierzy, że msza święta i modlitwa  przyczyniła się do\ jej wyzdrowienia.

Po co to piszę? Jestem człowiekiem wierzącym i myślę że Ten który tam jest na górze pomógł. Oczywiście sceptycy wykluczają taką możliwość, ale fakt jest faktem.Jedni śpiewają piosenkę   "zycie jest formą istnienia białka"  inni "wierzę w Ciebie Boże Żywy"

Ale często tak bywa że  jak trwoga, to do Boga.

I jestem za pełną tolerancją. Wysoko ceniłem sobie np. śp profesora Religę, chociaż on był raczej ateistą i do kościoła nie chodził. Ale był człowiekiem dobrym, sprawiedliwym, kochał ludzi i uratował wiele ludzkich istnień

A jednak coś w tym jest, że okres poprzedzający Wielkanoc jest czasem szczególnym i osobom wierzącym daje bardzo wiele

Chciałbym aby obie strony szanowały wzajemnie swoje przekonania,  a więc aby wierzący nie przeklinali  ateistów i odwrotnie, aby ateiści nie obrzucali błotem wierzących.

A jest to obowiązek prawny, który wynika z w preambuły naszej  Ustawy Zasadniczej w której zapisano: 

 "(...) my, Naród Polski- wszyscy obywatele Rzeczpospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, (...) wdzięczni naszym przodkom za (...) kulturę zakorzenioną w chrześcijańskich tradycjach (...) w poczuciu odpowiedzialności przed  Bogiem lub przed własnym sumieniem ustanawiamy Konstytucję Rzeczyspolitej Polskiej."

 

 

Komentarze (0)
Czy polityk powinien znać język angielski?
 Oceń wpis
   

Wczorajsze "Szkło kontaktowe" pokazało spotkanie naszego Prezydenta i Premiera z Prezydentem USA i prowadzone przez nich przed kamerami kurtuazyjne rozmowy, tylko że bez tłumaczy.

Doprawdy była to bardzo zabawna scena: mówi Obama a nasi z uwagą słuchają, jednakże bardziej skromny jest Premier, który schylił głowę  i przynajmniej nie udawał że rozumie co Amerykanin mówi, natomiast Prezydent przytakiwał chociaż u niego znajomość języka angielskiego nie jest zbyt mocna.

Ale najbardziej zabawne była pozycja Obamy, który uważnie wysłuchał słów  naszych polityków wygłoszonych w  języku polskim , potakując i uśmiechając się.

Nie przepadam za TVN, ale niedzielne szkiełko było super udane, serdecznie się uśmiałem obserwując tych trzech polityków, z których jeden nie znał  języka polskiego, bo nie musi znać naszej mowy. Natomiast żaden z dwóch pozostałych nie znał  języka angielskiego. Było to bardzo zabawne, ale także było czymś nieco deprecjonującym nasz kraj. Bo język angielski stał się językiem międzynarodowej komunikacji i po prostu nie wypada uczetniczyć w międzynarodowych zjazdach bez znajomości tego języka.

Może powyższy incydent będzie przyczynkiem do propagowania esperanto jako języka międzynaodowej komunikacji. Wówczas wszyscy trzej politycy musieliby posługiwać się tym samym środkiem komunikacji.  A język esperanto jest arcyłatwym do nauczenia się, aby biegle nim władać w mowie i w piśmie wystarczy 10 miesięczny kurs obejmujący zajęcia dwa razy w tygodniu po dwie godziny lekcyjne. Może nasi politycy zaszczycą swoją obecnością Światowy Kongres Esperanto, który w tym roku odbędzie się w dniach od 26 lipca do 1 sierpnia w Białymstoku?

 Cóż pisałem już na swoim blogu, że osoby piastujące kierownicz  stanowiska w państwie powinny posiadać niezbędne kwalifikacje i że weterynarz nie powinen być wiceministrem sprawiedliwości.

 Póki co - znajomość języka angielskiego powinno być  dla polityka condito sine qua non przynależności do tej grupy zawodowej.

Warto przyjrzeć się kandydatom na europosłów, bo ci którzy nie znają języka angielskiego powinni zrezygnować z proponowanych im miejsc, na których nie powinni się znaleźć. 

Komentarze (1)
Mój aplikant gra w lidze okręgowej
 Oceń wpis
   

Mój aplikant Bartek T. gra w lidze okręgowej. Pomimo tego że mierzy  180 cm wzrostu, co dla bramkarza nie jest wielkością wysoką, całkiem nieźle sobie radzi. Prawie codziennie ma treningi, więc wychodzi o pół godziny wcześniej niż pozostali pracownicy, za to przychodzi o 30 min. wczesniej. Mecze ligowe odbywają się w dni wolne od pracy. Jego drużyna zajmuje miejsce pośrodku tabeli. 

Myślę, że drużyna Bartka odpowiada poziomem gry piłkarzom z San Marino.Ciekawe jaki byłby wynik meczu pomiędzy reprezentacją tego maleńkiego państewka, którego ludność jest 3 razy mniejsza anizeli ilość mieszkańców mojego miasta.

Wielką sympatią darzę piłkarzy z San Marino, dla których piłka nożna jest tym czym być powinna- sportem.  I nieważne, że przegrali z naszymi zawodowcami 10 do zera, dla nich liczy się sport, a nie pieniądze.

Bartek T. jest prawnikiem, za kilka lat zostanie radcą prawnym albo adwokatem. Pewnie i wówczas grać będzie w klubie, bo obecnie jest w wieku 24 lat, a więc przed nim chyba od 5-10 lat sportowej amatorskiej kariery.I serdecznie pozdrawiam sportowców-piłkarzy amatorów grających w ligach okręgowych, czy nawet niżej.  Uzdrowienie polskiej piłki nożnej i przywrócenia  czasów gdy nasi walczyli o mistrzostwo świata nastąpi, dopiero wówcza gdy będziemy popierać i kultywować  sport amatorski.

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2017-11-12 06:46 500+dla rodziny zastępczej
2017-10-25 08:21 Przekazanie gospodarstwa rolnego nie jest darowizną
2017-09-12 16:46 Zrzeczenie się dziedziczenia
2017-09-06 19:38 Alimenty dla ojczyma
2017-09-05 10:24 Byłem w Korei
Najnowsze komentarze
2017-10-06 00:03
Uparty optymista.:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Jest wyjscie z tej sytuacji.Niektore umowy zawierają klauzurę o możliwości wystąpienia do PZU[...]
2017-04-05 11:39
Wkurzony pomocnik dz:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Tą sprawą powinien zająć się sejm.Takich ludzi jest dużo a PZU Zycie robi sobie z nich[...]
2017-02-18 15:27
Realista:
Błąd urzędnika ZUS
Z tą mafią zus-owsko Sądową należy walczyć nigdy nie można pozostawić sprawy bez doprowadzenia[...]
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie