Darowizna dla dzieci - podatkowe pułapki
 Oceń wpis
   

 

Rodzice chętnie pomagają dzieciom w rozwiązaniu ich problemów mieszkaniowych dając im pieniądze na zakupieniu nowego lokum. Zgodnie z przepisami ustawa o spadkach i darowiznach ( Dz.U. t.j. 2004 r. nr 142 poz. 1584  ze zm.) darowizna dokonana przez rodziców na rzecz dzieci nie było wolna od daniny. Wysokość podatku zależy od zakwalifikowania poszczególnych osób do określonej w ustawie grupy podatkowej, których jest trzy. Rodzice i dzieci należą do I grupy obciążonej najmniejszym podatkiem. Danina jest dość pokaźna, przy wartości darowizny 100.000 zł wynosiłaby ponad 6.000 zł.

W 2006 roku Sejm uchwalił zmianę ustawy, aby darowiznę na rzecz dzieci w ogóle zwolnić z podatku. W uzasadnieniu projektu nowelizacji podano :

Proponowana reforma podatku od spadków i darowizn ma zapewnić możliwość przekazywania - nieuszczuplonego o kwotę podatku na rzecz państwa - majątku, będącego niejednokrotnie dorobkiem całego życia, między członkami najbliższej rodziny, co niewątpliwie przyczyni się do poprawy sytuacji majątkowej wielu rodzin.

Celem projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku od spadków i darowizn jest przede wszystkim zwolnienie od tego podatku nabycia własności rzeczy oraz praw majątkowych w drodze: spadku, darowizny, zasiedzenia, nieodpłatnego zniesienia współwłasności, zachowku przez osoby fizyczne zaliczone do I grupy podatkowej”.

Nowy przepis ustawy ( art. 4 a ) wprowadzony nowelą z dnia 16.11.2006 r. Dz.U. nr.222, poz. 1629, obowiązującą od dnia 1.01.2007 r. brzmi:

Art. 4a.1. Zwalnia się od podatku nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, owej (małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, zięcia, synową rodzeństwo, ojczyma, macochę i teściów).”

Fiskus zastrzegł sobie jednak kontrolę nad rodzinnymi darowiznami, polecając obdarowanym, aby w przewidzianym ustawą terminie, początkowo 1 miesiąc, a obecnie 6 miesięcy złożyli w urzędzie skarbowym formularz SD – Z2 którego wzór stanowi załącznik do rozporządzenie Ministra Finansów z dn. 17.12.2008 Dz.U. nr 235, poz. 1590. Zwolnienie przysługuje gdy obdarowani spełnią  dwa warunki :

1) zgłoszą darowiznę naczelnikowi urzędu skarbowego w terminie 6 miesięcy od dnia powstania obowiązku podatkowego

2) udokumentują otrzymanie dowodem przekazania na rachunek bankowy nabywcy albo jego rachunek prowadzony przez spółdzielczą kasę oszczędnościowo-kredytową lub przekazem pocztowym.

Tak więc  po pierwsze :

-uchybienie terminu w zgłoszeniu darowizny powoduje utratę prawa do  zwolnienia podatkowego

po drugie:

- bezgotówkowe przekazanie darowizny powinno nastąpić bezpośrednio na rzecz obdarowanego  przekazanie darowizny za czyimś pośrednictwem powoduje utratę zwolnienia

Przezorni rodzice pragnąc szczęścia swych pociech przekazują darowiznę bezpośrednio na konto bankowe dewelopera, pragnąc w ten sposób ustrzec dzieci przed wykorzystaniem darowizny na inny cel, niż ten najważniejszy- mieszkanie. Wydaje się, że fakt przekazania darowizny zamiast bezpośrednio obdarowanemu – osobie trzeciej, ale na rzecz obdarowanego jest tylko czynnością techniczną. Deweloper nie nabywa  przecież z tej czynności żadnych praw i otrzymane świadczenie zalicza na poczet ceny należnego obdarowanemu mieszkania.

Jak to często bywa – diabeł tkwi w szczegółach, otóż cytowany przepis ustawy stanowił :

udokumentują otrzymanie dowodem przekazania na rachunek bankowy nabywcy albo jego rachunek prowadzony przez spółdzielczą kasę oszczędnościowo-kredytową lub przekazem pocztowym, czyli przekazanie darowizny musi nastąpić bez pośredników oraz rozliczeniem bezgotówkowym.

Jakiekolwiek odstępstwa od treści ustawy są niedopuszczalne ( vide pismo Ministerstwa Finansów - Dyrektora Departamentu Podatków i Opłat Lokalnychz dnia 11 lipca 2007 r.PL-0683-30/LM/EO/07-576 Biuletyn Skarbowy 2007/4 str. 20). W tym wyjaśnieniu dopuszcza się nawet przekaz elektroniczny w sytemie inteligo.

Powyższy szczegół dostrzeżony polegający na wykluczeniu możliwości przekazania środków dewloperowi został dostrzeżony, w czasie dyskusji nad projektem ustawy. Niestety wykluczono możliwość udzielenia darowizny poprzez przekazanie środków pieniężnych w sposób pośredni t.j. na konto dewelopera. Gdyby się tak stało, to obdarowany traci zwolnienie z podatku.

Bubla legislacyjnego można było usunąć poprzez wprowadzenie do ustawy alternatywy pozwalającej darczyńcy na przekazanie pieniędzy developerowi.Skoro tego nie uczyniono darowizna będzie zwolniona z podatku tylko wówczas gdy zostanie ona przekazana na konto bankowe obdarowanego  Być może chodziło o to, aby banki otrzymały podwóną prowizję. Uderzenie młodych po kieszeni pozostaje w sprzeczności z deklarowanym celem ustawy - przekazanie majątku najbliższemu członkowi rodzin bez uszczuplenia podatkowego.

 

 

Komentarze (4)
Książeczka mieszkaniowa - iluzoryczna pomoc
 Oceń wpis
   

Zgodnie z postanowieniami stanowiącymi załącznik do Zarządzenie nr B/2/VIII/86 Prezesa NBP z dnia 24.02.1986 wkłady gromadzone na książeczkach mieszkaniowych są objęte gwarancją realnej wartości wkładów. Gwarancja ta odnosi się do wysokości nie przekraczającej kosztów budowy 50 m2 powierzchni użytkowej mieszkania spółdzielczegi w domu wielorodzinny i 70 m 2 użytkowej domu jednorodzinnego domu jednorodzinnego, lokalu w małym domu mieszkalnym oraz w domu wielomieszkaniowym. Gwarancja realnej wartości wkładu jest realizowana w formie premii gwarancyjnej. Warunkiem uzyskania premii gwarancyjnej jest gromadzenie wkładu przez okres nie krótszy niż pięć lat i jego wykorzystanie na udział w budownictwie mieszkaniowym w celu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych właściciela książeczki w drodze uzyskania przydziału mieszkania spółdzielczego, lokalu w małym domu mieszkalnym albo w domu wielomieszkaniowym.

 
Książeczki mieszkaniowe były finansowane przez rodziców na rzecz dzieci, częstokroć stanowiły one prezent fundowany  dzieciom przez dziadków, ciocie czy rodziców chrzestnych. Urodzeni w latach osiemdziesiątych młodzi ludzie występują obecnie do PKO BP o likwidację ufundowanych im książeczek motywując swoje roszczenie uzyskaniem mieszkania, w odpowiedzi otrzymują decyzję o przyznaniu świadczenia w wysokości ca 2.000 zł, która nijak nie odpowiada ich potrzebom i oczekiwaniom fundatorów. Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że PKO podaje, że podstawą obliczenia świadczenia jest aktualna cena 1 m powierzchni użytkowej mieszkania, a więc obecnie 3.995 zł. Skąd tak ogromna różnica?
 
Podstawową przyczyną tak wielkiej krzywdy młodzieży, która wkraczając w dorosłe życie pozbawiona jest pomocy materialnej, jaka miała być udzielona poprzez wpłaty fundatorów na rzecz PKO BP jest hiperinflacja jaka nastąpiła w latach 1989 – 1990 . Rozliczenia pieniężne w naszym kraju następują w oparciu o zasadę nominalizmu. Stąd też dokonana w roku 1990 denominacja złotego dokonana została w relacji wymiany 10.000 starych złotych na 1 zł . Zgromadzony wkład mieszkaniowy w kwocie np 1.000.000 st. zł został przerachowany na 100 nowych zł.
 
Z dniem 1 stycznia 1990 roku nastąpiła zmiana przepisów kodeksu cywilnego poprzez zezwolenie na odstępstwo od zasady nominalizmu, na co zezwalał przepis art. 358 1  § 3 k.c.,czyli tzw. sądowa waloryzacji roszczenia. Sąd mógł zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego chociażby były ustalone w orzeczeniu lub w umowie.
Na podstawie cytowanego przepisu setki tysięcy młodych ludzi otrzymały godziwe świadczeni z tytułu zawartej przez ich rodziców umów zaopatrzenie dzieci ( tzw. ubezpieczenia posagowe ).  W uchwale  Składu Siedmiu Sędziów  z dnia 10 kwietnia 1992 r. III CZP 126/91 Sąd Najwyższy stwierdził:
„Wysokość nominalnej renty miesięcznej, określonej w umowie ubezpieczenia renty odroczonej oraz natychmiast płatnej, a także wysokość nominalnej sumy ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci, mogą być zmienione na podstawie art. 358[1] § 3kc”.
Niestety art. 13 ustawy z dnia 28 lipca 1990 r. o zmianie k.c.  ( Dz.U. nr 55, poz. 321 ) stanowił że  3581 § 3 k.c.  nie ma zastosowania do kwot zdeponowanych na rachunkach bankowych.
  
Potwierdził to Sąd Najwyższy który w odpowiedzi na pytanie Rzecznika Praw Obywatelskich
czy sąd może na podstawie cytowanego wyżej przepisu ustalić wysokość należnej premii gwarancyjnej lub wkładu i premii gwarancyjnej w wysokości niezbędnej do pokrycia przez posiadacza książeczki pierwszego wkładu wg atukalnych cen za mieszkanie odpowiedział uchwałą 7 Sędziów z dnia 29 lipca 1993 III CZP 58/93:
1. Wkład zgromadzony na mieszkaniowej książeczce oszczędnościowej, jak i premia gwarancyjna należna posiadaczowi książeczki nie podlegają waloryzacji na podstawie art. 358 1 § 3 kc.
2. Do wypłaty premii gwarancyjnej posiadaczowi mieszkaniowej książeczki oszczędnościowej zobowiązana jest Powszechna Kasa Oszczędności - Bank Państwowy.
 
W latach 90-tych ubiegłego wieku podjęta została próba udzielenia wsparcia na rzecz posiadaczy książeczek mieszkaniowych. Uchwalona została ustawa z dnia 30 listopada 1995 r. o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych.  (tekst jednolity: Dz. U. 2003 r. Nr 119 poz. 1115). Na podstawie tej ustawy  wydane zostałow dniu dnia 25 lutego 2003 r. rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie umorzeń zadłużenia z tytułu przejściowego wykupienia odsetek od kredytów mieszkaniowych ( Dz.U. nr 57, poz. 259). Lektura obu aktów nie daje podstaw do optymizmu dla posiadaczy książeczek. Stanowiący załącznik do ustawy wzór do obliczenia wysokości premii gwarancyjnej czytelny jest dla osób z solidnym wiedzą matematyczną. Dla przeciętnego odbiorcy wzór ten jest po prostu nieczytelny. Na podstawie tegoż wzory PKO BP oblicza świadczenie w wysokości wprost śmiesznej w stosunku do ceny mieszkań.
 
Co należy robić, aby książeczki mieszkaniowe stały się realną pomocą, a nie iluzją?
Moim zdaniem Rzecznik Praw Obywatelskich, który w 1993 roku przegrał sprawę w Sądzie Najwyższym mógłby zwrócić się do z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał pozytywnie załatwił sprawę waloryzację kaucji mieszkaniowych ( wyrok  z dnia 3 października 2000 r.sygn. akt K. 33/99), stosowanie waloryzacji sądowej do tego świadczenia stało się możliwe. Podobne stanowisko zajął Trybunał w odniesieniu przedwojennych obligacji ( wyrok z dnia 24 kwietnia 2007 r. SK 49/2005).
 
Sprawy o waloryzację roszczeń posagowych i rent odroczonych stanowią poważna część mojej praktyki zawodowej, młodzież przynosi książeczki mieszkaniowe słusznie dowodząc, ze skoro polisy PZU podlegają waloryzacji, to dlaczego na tej samej zasadzie nie można otrzymać godziwej pomocy na cele mieszkaniowe. Niestety na podstawie obowiązujących przepisów nic nie można uczynić, aby im pomóc.
Komentarze (8)
Zwrot 425 zł za kartę pojazdu
 Oceń wpis
   

Karta pojazdu nikomu nie służy, jest to po prostu dokument dublujący dowód rejestracyjny, ale przepis obowiązuje i płacić trzeba i tyle. Tylko ile?

Ustanowienie obowiązku posiadania dotyczy pojazdów sprowadzonych z zagranicy, które nie były zarejestrowane w Polsce. Za kartę pojazdu należało uiścić opłatę  w wysokości 500 zł. (rozporządzenie    Ministra Infrastruktury z dnia 28.07.2003 r. ( Dz. U. nr 137, poz. 137, poz. 1310 ze zm.). Na skutek społecznego protestu sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który wspomniane rozporządzenie uchylił, stwierdzając że tenuta jest rażąco wygórowana. Po wyroku Trybunału Minister Transportu i Budownictwa rozporządzeniem z dnia 28.03. 2006 roku ( Dz. U. nr 59, poz. 421 ) określił wysokość opłaty za kartę pojazdu na 75 zł.

Wyrok Trybunału wszedł w życie z dniem 1 maja 2006 roku. Problem w tym, czy osoby, które uiściciły opłatę przed tym terminem mogą skutecznie ubiegać sie o zwrot 425 zł. Powiaty i miasta o prawach powiatu bronią się przed roszczeniami, natomiast orzecznictwo sądowe nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie, czy żądanie jest zasadne.

Odpowiedzi takiej nie daje uchwała Sądu Najwyższego z dnia 16 maja 2007 sygn.III CZP 35/07, która stanowi wprawdzie że dopuszczalna jest droga sądowa do dochodzenia roszczenia o zapłatę, którego podstawę stanowi nienależne pobranie opłaty za wydanie karty pojazdu, określonej w § 1 ust.1 rozporządzenia z dnia 28.07.2003, czyli 500 zł, jednakże w uzasadnieniu wskazano, że cytowany akt prawny obowiązywał do dnia 1 maja 2006 r. a zatem „dura lex sed lex”. Jednocześnie S.N. podał, że sąd może odmówić zastosowania niezgodnego z Konstytucją również w okresie odroczenia mocy obowiązującej orzeczonej wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

Bardzo klarowne i przekonywujące jest stanowisko Sądu Okręgowego w Zamościu zawarte w wyroku z dnia 20 grudnia 2007 r. syg. I Ca 388/07. Oddalając apelację Powiatu Zamojskiego od wyroku Sądu Rejonowego sąd II instancji wskazał, na  treść uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego w którym podano, ze rozporządzenie z dn. 28.07.2003 r. zostało wydane poza granicami ustawowego upoważnienia przewidzianego w art. 77 ust.4 pkt. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym, a zatem pozostaje w sprzeczności z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Rozporządzenie jako tzw. akt podustawowy, może być przez sędziego pominięte na podstawie art. 178 ust.1 Konstutucji. W konsekwencji tego stanu rzeczy poszkodowany właściciel samochodu ma prawo domagać się od powiatu zwrotu nadpłaty. Skoro świadczenie było nienależne, to podstawę prawną roszczenia stanowi art. 410 § 2 k.c. Sąd Okręgowy nadmienił, że rozporządzenie pozostawało  także  w niezgodności z art. 90 traktatu ustanawiającego Unię Europejską (TWE), ponieważ jedyną przyczyną dodatkowej opłaty było sprowadzenie samochodu z innego kraju członkowskiego. W kognicji sądu państwa unijnego nie leży rozstrzyganie w przedmiocie tej niezgodności. Zatem sąd krajowy powinien w tej sprawie wystąpić z pytaniem prawnym do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, co nie jest celowe, bo sprawę można rozstrzygnąć na korzyść powoda na gruncie prawa krajowego.

Poszkodowany samochodziarz ma mozliwość wyboru postępowania przed sądem administracyjnym, albo drogi procesu cywilnego.

Za dopuszczalnością drogi sadowej przemawia treść uchwały Sądu Najwyższego z dnia  16 maja 2007 r. sygn. III CZP 25/07, natomiast za możliwością złożenia skargi do sądu administracyjnego – uchwała 7 Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 4 lutego 2008 r. sygn. I OPS 3/2007.

Skarga  do sądu administracyjnego do sądu administracyjnego, której celem jest uzyskanie wyroku stwierdzającego, że skarżący ma prawo do zwrotu nadpłaty powinna być poprzedzona wezwaniem do usunięcia naruszenia prawa z powołaniem się na art. 52 § 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 roku Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi poprzez zwrot kwoty 425 zł. WSA odrzuci skargę, jeżeli wezwanie nie zostało skierowane. O odmowie zwrotu starosta informuje pismem, a nie decyzją. Zachodzi tu bardzo nietypowa sytuacja, gdy roszczenie o zwrot nadpłaty ma charakter cywilnoprawny, natomiast obowiązek zapłaty wywodzi się z prawa administracyjnego.

Moim zdaniem lepiej pominąć skomplikowaną drogę administracyjną, albowiem  - jak znam mentalność samorządowców - nawet po wyroku WSA będą dążyć do maksymalnego wydłużenia terminu zapłaty świadczenia.  Ich zdaniem to Skarb Państwa jest winien, że wydana zostało wadliwe rozporządzenie. Bez znaczenia jest zatem fakt, że powiaty przez kilka lat dysponowały nienależną im korzyścią w postaci zawyżonych opłat.  A inna sprawa, że organy władzy samorządowej uprawiają często "wolnoamerykankę" t.j. walkę, w której wszystkie chwyty są dozwolone.Znam przypadku leceważenia wyroków WSA przez ich całkowite ignorowanie. Tak więc nie można wykluczyć, że po wyroku WSA - powiat nie odda nadpłaty, natomiast po wyroku sądu nie będzie takiej alternatywy, bo wierzytelność ściągnie komornik.

Z informacji medialnych wynika, że procesy sądowe o zwrot opłaty wytaczane są w całym kraju  i roszczenia są przez sądy rejonowe uwzględniane. Powoli kształtuje się linia orzecznicza korzystna dla samochodziarzy.

A wyjście z  opisanej sytacji jest jedno - podjąć uchwałę o zwrocie nadpłat, nie czekając na procesy sądowe i nie płacić odsetek i kosztów sądowych.

Związek Powiatów Polskich oszacował straty których należy oczekiwać w przypadku przetoczenia się fali procesów przez cały kraj na 1,5 mld zł.  Jako podstawę roszczenia samorządowcy wskazują art. 417, 1 par. 4 k.c. który stanowi, że Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę spowodowaną niewydaniem odpowiednich przepisów. Ministerstwo Finansów nie widzi ku temu podstaw, twierdząc że powiaty otrzymały dodatkowe wpływy z opłat za karty pojazdów, a ponadto że w budżecie za bieżący rok nie zaplanowano na to środków.

Władze państwowe i samorządowe prowadzą spory kompetencyjne, natomiast właściciele samochodów cierpliwie czekają na wyrównanie straty. W tych warunkach należy oczekiwać , ze sądy rejonowe w kraju zostana zalane falą pozwów o zwrot nadpłaty.

 

Komentarze (4)
Najnowsze wpisy
2017-09-12 16:46 Zrzeczenie się dziedziczenia
2017-09-06 19:38 Alimenty dla ojczyma
2017-09-05 10:24 Byłem w Korei
2017-06-14 21:26 Odbierz awizo
2017-05-24 06:57 Babcia płaci alimenty
Najnowsze komentarze
2017-04-05 11:39
Wkurzony pomocnik dz:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Tą sprawą powinien zająć się sejm.Takich ludzi jest dużo a PZU Zycie robi sobie z nich[...]
2017-02-18 15:27
Realista:
Błąd urzędnika ZUS
Z tą mafią zus-owsko Sądową należy walczyć nigdy nie można pozostawić sprawy bez doprowadzenia[...]
2016-06-26 15:12
Zenon 82:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
To rząd sprzedał PZU za miliardy nie zabezpieczając naszych rent odroczonych ,każdy pracownik[...]
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie