Prawo to arytmetyka, a nie polityka
 Oceń wpis
   

 Każdy, kto otrzyma propozycję awansu na wysokie stanowisko w jakiejś hierarchii  odczuje dużą przyjemność, że został doceniony. Jednakże człowiek normalny spokojnie oceni swoje szanse, na to czy sprosta postawionym wymaganiom. Niestety karuzela  osób, które objęły stanowisko ministra sprawiedliwości świadczy  o tym że jedynie co drugi kandydat potrafi spokojnie i bez patosu  ocenić swoje predyspozycje co do możliwości pełnienia proponowanej funkcji.

Jest kilka resortów  w   rządzie  R.P.,  w których  brak kwalifikacji oraz predyspozycji uniemożliwia wprost wykonywanie  funkcji ministra.. Są to takie dziedziny jak np.  kultura, oświata, zdrowie i prawo.

Osoby które otrzymały propozycję na szefa wymienionych resortów mają z pewnością wyobrażenie jak opinia publiczna zareaguje na ich decyzję o przyjęciu nominacji. Moim zdaniem to decyzja  nominata ma większe znaczenie, aniżeli sam wybór dokonany przez osobę do powołania.

Jeżeli chodzi o tekę ministra sprawiedliwości, to w okresie rządów koalicji PO-PSL trafność wyboru można ocenić wg kryterium 2:1 . Tak więc oprócz dwóch  „trafionych” ( Zbigniew Ćwiąkalski, Krzysztof Kwiatkowski) była jedna ewidentne pomyłka ( Andrzej Czuma ) Nie każdy potrafi krytycznie ocenić swoje szanse.

Jarosław Gowin jest politykiem medialnym,  który wywierał  istotny wpływ na kształtowanie opinii publicznej, ale to za mało aby kierować resortem sprawiedliwości. W konsekwencji tego stanu rzeczy szef  resortu sprawować będzie prawdopodobnie  kierownictwo fasadowe, natomiast faktyczną władzę wykonywać będzie kto inny czyli stanie się ściśle  wg najlepszych komuszych wzorców.

Prawnicy bardzo żałują, że Krzysztof Kwiatkowski został odwołany ze stanowiska, ponieważ swoją funkcję pełnił profesjonalnie i prowadził politykę „ponad podziałami” pewnie dlatego nie znalazł uznania w oczach  PO , które nie kryje, że program resortu należy najpierw dostosować do partyjnych założeń, a dopiero w drugiej kolejności do ogólnie obowiązujących przepisów i struktur organizacyjnych.  Swoją rzetelną pracą wykonywaną spokojnie i bez patosu minister Kwiatkowski zyskał powszechne uznanie. Obawy, że jego następca może popsuć to co zostało zrobione nie są  bezpodstawne i oby tak  się nie stało.

Kiedyś, w czasie aplikacji sądowej którą odbywałem w Sądzie Wojewódzkim we Wrocławiu śp sędzia Lech zniecierpliwiony  nieostrą odpowiedzią jednego ze słuchaczy powiedział: panie, prawo to arytmetyka, a pan gada od rzeczy. Można powiedzieć również głównemu decydentowi R.P. : prawo do artytmetyka, a nie polityka, Panie Premierze. 

Komentarze (0)
zapis windykacyjny
 Oceń wpis
   

 

Wzrasta zainteresowanie instytucją zapisu windykacyjnego, na organizowane przez Zrzeszenie Prawników Polskich w Kaliszu szkolenie przybyło więcej osób. niż było miejsc na sali.  Oto zapiski z wykładu sędziego Sądu Okręgowego w Kaliszu p. Mariana Raszewskiego.

Zmiany w prawie spadkowym obowiązują od dnia 23 października 2011 roku i określone zostały w ustawie  z dnia 18 marca 2011 r. Dz.U. nr 85, poz. 458, w kodeksie cywilnm utworzono nowy rozdział o nazwie "Zapis windykacyjny" od art. 981,1 k.c. do 981,6 k.c.  

Dlaczego do prawa spadkowego wprowadzono  zapis windykacyjny?

Otóż bardzo często spadkodawcy sporządzają własnoręczne testamenty, po to aby niektóre składniki swojego majątku zapisać  na rzecz określonej osobie np. działkę budowlaną  synowi, natomiast lokaty bankowe córce.  Aby zrealizować wolę spadkodawcy konieczne było przeprowadzenie dwóch postępowań pierwsze o stwierdzenie nabycia spadku a drugie o dział spadku.

Dobrodziejstwo wynikające z instytucji zapisu windykacyjnego polega na tym, że z chwilą otwarcia spadku opisane wyżej przedmioty przechodzą na własność spadkobierców automatycznie, z  mocy ustawy. Wystarczy jedno postępowanie. Zadaniem sędziego albo notariusza jest jedynie potwierdzić ten fakt  zapisu i stworzyć dokument który dawałby podstawę do ujawnienia  prawa własności. Postanowienie sądu albo akt notarialny zawierać będą wzmiankę o  osobie spadkodawcy, spadkobiercy i o przedmiocie zapisu i to wystarczy aby prawa własnościowe zostały ujawnione i zrealizowane

Przedmiotem zapisów windykacyjnych nie może być cały majątek albo prawie cały spadek. Pozostała ( i to  bynajmniej nie symboliczna ) część spadku podlega dziedziczeniu na zasadach ogólnych. Tak więc gdy zapisami windykacyjnymi  objęte zostanie np. 90% spadku to nic się nie zmeni - nastąpi stwierdzenie całego spadku w cześciach ułamkowych proporcjonalnych do wartości przeznaczonych spadkobiercom przedmiotów.

Lokal mieszkalny może być przedmiotem zapisu windykacyjnego jeżeli stanowi odrębną własność jednego z małżonków, jeżeli nieruchomość należy do obojga małżonków zapis takowy nie jest możliwy.  Jest to problem sporny, póki co notariusze kaliscy odmawiają sporządzenia zapisów windykacyjnych gdy nieruchomość objęta jest wspólnością ustawową małżonków.

Przedmiotem zapisu windykacyjnego nie mogą być pieniądze, ale dopuszczalne jest rozrządzenie zbywalnymi prawami majątkowymi czyli np. lokatami bankowymi.

Przedmiotem zapisu windykacyjnego może być przedsiębiorstwo lub gospodarstwo rolne, a także ustanowienie użytkowania  lub służebności np. służebności mieszkania.

Pozostają w mocy przepisy k.c. o zapisie zwykłym ( art.968 i nast. k.c.), jednakże niższość tego w zapisu  polega na  jego obligacyjnym charakterze, stąd druga - oprócz przyspieszenia postępowania - przyczyna utworzenia instytucji zapisu windykacyjnego, który to zapis daje uprawnienia właścicielskie, a nie tylko obligacyjne.

Niezachowanie formy aktu notarialnego prowadzi do nieważności oświadczenia woli, natomiast w sytuacji gdy w chwili otwarcia spadku przedmiot zapisu  nie należał do spadkodawcy zapis windykacyjny jest bezskuteczny ( art. 981,2 k.c.).

 

 

Komentarze (0)
Tusk się nie spisał a Kaczyński przesadził
 Oceń wpis
   

 

Zdjęcie z dziennika Fakt

Funkcjonariusze niemieckich służb bezpieczeństwa podali swoim polskim kolegom wiadomość o zamierzonym przyjeździe do Warszawy grupy chuliganów i ostrzegli że są to osoby szczególnie niebezpieczne.

 

Jarosław Kaczyński zareagował jak na PiS przystało, wyprawę ekstremistów potraktował jako niemiecką prowokację i użył argumentów z XIX wieku, z czasów pruskiego zaboru, kiedy tp Niemiec pluł nam w twarz i germanił naszą młodzież. Jest sprawą oczywistą, że przywódca PiS przesadził i listopadową awanturę wykorzystał jak zwykle do populistycznych celów, co nie jest żadnym ewenementem.

Płacimy podatki między innymi za zapewnienie bezpieczeństwa.

Co stało na przeszkodzie aby poprzez wspólną polsko-niemiecką akcję zatrzymać niemieckich awanturników i po prostu nie wpuścić ich do naszego kraju?

Dziwne jest więc stanowisko naszego Premiera, że służby są ok. Wiele w tym arogancji i pewności siebie. Otóż Państwo nie jest w porządku, bo dopuściło do rozruchów, które można było ograniczyć nie siłowo, ale przede wszystkim poprzez rozumną perswazję i dobrą organizację.

Tak właśnie organizacja i perswazja, a nie policyjna pałka, gaz i inne środki bezpośredniego przymusu. Ponadto chuligaństwo jest patologią przeniesioną z XX wieku i takową pozostanie.  

A co do Niemców - to oni w sposób nie zamierzony wykazali, że u nich nie egzystuje tzw. Ordnung  który powinien być ale nie jest i już nie będzie.

Niedołęstwo Rządu jest faktem ewidentnym, ale to nic i tak PO otrzyma swoje 40 % , aby wspólnie z PSL utrzymać się przy władzy.

Komentarze (0)
Płacą cudze długi
 Oceń wpis
   

Z dyżuru pomocy prawnej:

Od kilku lat mieszkam u babci. W ubiegłym tygodniu otrzymałam wezwanie płatnicze za czynsz.  W tym mieszkaniu jestem zameldowana razem ze swoim ojcem, ojciec nie płaci czynszu. Właściciel domu grozi mi skierowaniem sprawy do komornika..

Zgodnie z treścią art. 688.1 par.1 kodeksu cywilnego za zapłatę czynszu i innych należnych opłat odpowiadają solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. Od wyboru wierzyciela zależy który z dłużników solidarnych ma spłacać dług, właściciel domu uprawniony był do wezwania  o zapłatę czynszu także osoby, które  zamieszkiwały z najemcą. Jednakże  pojęcie „ zameldowanie” nie jest tożsame z pojęciem „zamieszkiwanie”. Innymi słowy  osoba zameldowana w danym lokalu nie jest obowiązana do zapłaty czynszu, gdy faktycznie w tym lokalu nie zamieszkuje.

Na tym tle właściciele domów uchylają się od obowiązku zawarcia umowy najmu z następcą prawnym najemcy ( art. 691 par.2 k.c.), twierdząc że tenże następca był wprawdzie w tym lokalu  zameldowany, lecz faktycznie tam nie zamieszkiwał. W niniejszym przypadku podany pogląd działa na niekorzyść właściciela nieruchomości. Osoba która była zameldowana, ale nie mieszkała - nie jest dłużnikiem  obowiązanym do zapłaty zaległego  czynszu solidarnie z najemcą.

 

Niedawno zmarła nasza mama, jest nas troje rodzeństwa. Do mieszkania przybył komornik, domaga się zwrotu kredytów, które mama zaciągnęła w banku.  Mama zamieszkiwała w lokalu komunalnym i nie pozostawiła żadnego majątku. Czy jesteśmy obowiązani do zapłaty za długi naszej mamy?

W skład masy spadku wchodzą prawa i obowiązki majątkowe zmarłego czyli tzw. aktywa i pasywa ( art. 922 par. 1 k.c.). Aby nie płacić długów spadkobiercy powinni  w terminie 6 miesięcy od śmierci ich matki  złożyć w  oświadczenie o odrzuceniu spadku ( art. 1015 par.1 k.c.).  Jeżeli takowe oświadczenie nie zostanie złożone nastąpi tzw. proste przyjęcie spadku, który w tym przypadku zawiera same pasywa, czyli długi  ( art. 1031 par.1 k.c.). W tym przypadku przez oświadczenie o przyjęciu spadku uznaje się bierne zachowanie spadkobiercy przez okres 6 miesięcy od dnia w którym dowiedział się o tytule swojego powołania. Zdarzają się sytuacje w których spadkobiercy dopiero po upływie kilku lat dowiadują się o długach spadkodawcy, wówczas „kołem ratunkowym” dla nich jest przepis art. 1019 par. 3 k.c. który daje szansę na uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia o przyjęciu spadku, które złożone zostało pod wpływem błędu.

 

Komentarze (0)
Uczeń uległ wypadkowi
 Oceń wpis
   

Z dyżuru pomocy prawnej:

 

Mój syn uległ wypadkowi podczas zajęć szkolnych, na dużej przerwie ktoś go popchnął. Syn upadł i nastąpiło złamanie ręki w stawie nadgarstka. Z PZU otrzymałam niewielką wypłatę z ubezpieczenia. Czy synowi przysługuje mi odszkodowanie od szkoły?

Szkoła i nauczyciele ponoszą odpowiedzialność cywilną za wypadki uczniów na zasadzie winy, która polega na niezapewnieniu właściwego nadzoru nad uczniami. Aby uzyskać odszkodowanie poszkodowany powinien wykazać, że szkoła nie zorganizowała dyżuru na dużej przerwie albo że dyżurny nauczyciel w ogóle nie panował nad sytuacją, tolerując niebezpieczne zabawy uczniów.

A oto przykłady z praktyki sądowej dotyczące odpowiedzialności szkoły.

Maria Ł. wykonując . na lekcji gimnastyki ćwiczenie stania na rękach, upadła na podłogę, na której nie było materaca, w następstwie czego doznała uszkodzenia wyrostka ościstego kręgosłupa, co spowodowało z kolei długotrwałe leczenie szpitalne. Sąd uznał, że nauczyciel wychowania fizycznego powinien dostosowywać zakres wymagań wobec ćwiczących do ich możliwości, które zależą od tego stanu zdrowia oraz rozwoju fizycznego. Zaniedbania w tym zakresie stanowią o winie nauczyciela.( I CR 71/72).

Sławomir M. i Jan J., chłopcy w wieku jedenastu lat, uczęszczali do szkoły podstawowej. Naukę kończyli zwykle w godzinach popołudniowych. Plan zajęć szkolnych przewidywał, że lekcje będą trwały do godziny 16.15, zakończono je jednak o godzinę wcześniej. Około godziny 15 obaj chłopcy spotkali się na boisku i rozpoczęli grę w piłkę. Po godzinie Jan. posprzeczał się  ze Sławomirem i zaczął go bić. Atakowany chłopiec cofając się upadł do tyłu i silnie uderzył głową o ziemię. Poszkodowany został niezwłocznie przewieziony do szpitala. Zdaniem Sądu szkoła powinna zapewnić dzieciom należytą opiekę zarówno w czasie zajęć szkolnych, jak i nie przewidzianych przerwach pomiędzy lekcjami, co skutkowało zasądzeniem odszkodowania (II CR 352/69).

Elżbieta R.brała udział w kuligu szkolnym zorganizowanym - w porozumieniu i za zgodą dyrekcji liceum - przez nauczyciela tego liceum. Nauczyciel był inicjatorem zabawy polegającej na zrzucaniu się z sanek będących w biegu w czasie której zrzucił on z sanek uczennicę i to tak nieszczęśliwie, że dostała się ona pod nadjeżdżające inne sanki, na skutek czego doznała obrażeń głowy w postaci guza w okolicy czołowej i podbiegnięcia oczodołu, i od tego czasu zaczęła cierpieć na dotkliwe bóle i zawroty głowy. Odpowiedzialność nauczyciela i szkoły co do zasady nie była kwestionowana ( I CR 224/67).


 


 

 

 

 

Komentarze (0)
Minął dzień 1 listopada..
 Oceń wpis
   

Minął dzień 1 listopada, dzień poświęcony pamięci najbliższych nam osób, dzień ogólnopolskich pielgrzymek. Niekiedy jednak poświęcone pamięci osoby zmarłej miejsce, zamiast jednoczyć rodzinę - co ma miejsce w zdecydowanej większości przypadków – jest źródłem konfliktu. Dzieje się tak zwłaszcza w sytuacji gdy pomiędzy członkami rodziny nie ma więzi psychicznej stanowiącej podstawę wspólnych decyzji w sprawie miejsca pochówku zmarłego. Dotyczy to zwłaszcza tzw. przyrodniego rodzeństwa albo byłych małżonków oraz ich dzieci. Zdarzają się również przypadki gdy głęboki konflikt zachodzi pomiędzy normalnym rodzeństwem.

Stosownie do treści art. 10 ust. 1 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych ( Dz. U. nr 1959 r. nr 11, poz. 62 ze zm. ) wykaz osób uprawnionych do zlecenia pochówku jest następujący:

1) pozostały małżonek

2) krewni zstępni ( dzieci, wnuki )

3) krewni wstępni ( rodzice, dziadkowie)

  1. krewni boczni do 4 stopnia pokrewieństwa ( aż do kuzynów tzw. braci ciotecznych)

5) powinowaci w linii prostej do I stopnia (teść, teściowa, zięć, synowa)

O ile prawo w sposób klarowny określa kto jest uprawniony do pochowania bliskiej mu osoby podając wykaz osób ku temu uprawnionych, to z drugiej strony brak jest ustalenia komu przysługuje w tym zakresie pierwszeństwo.

Zarząd cmentarza nie ma czasu dociekać kto z powyższych osób uprawniony jest do wykupu miejsca pochówku. Wystarczy więc że zlecenie złoży osoba wymieniona na powyższym wykazie. Jednakże zawarcie umowy o miejsce na cmentarzu nie przesądza o tym, że kupujący posiada wyłączność w zakresie dysponowania grobem.

Prawo do grobu zaliczone jest do tzw. dóbr osobistych wszystkich członków rodziny zmarłego, którzy powinni dojść do porozumienia co do dysponowania miejscem pochówku np. ustalenie rodzaju nagrobka, czy ustanowienie miejsca dla następnego członka rodziny. Ewentualne spory w tym zakresie rozstrzyga sąd ( S.N wyrok z dnia 13.02.2010 r. I. CSK 66/10). Dotyczy to także sprawy przeniesienia szczątków osoby bliskiej na inne miejsce S.N. 25.04.1966 r. II CR 346/65).

Prawo do dysponowania grobem przysługuje tylko osobom wymienionym w wykazie, rozwiedziony z osobą zmarłą jej były małżonek nie posiada prawa do żądania ekshumacji zwłok byłej małżonki, okoliczność, że postawił on byłej żonie kosztowny grobowiec nie ma żadnego znaczenia ( wyrok S.N. z dnia 7.03.1974 r. I CR 54/84).


 

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2017-11-12 06:46 500+dla rodziny zastępczej
2017-10-25 08:21 Przekazanie gospodarstwa rolnego nie jest darowizną
2017-09-12 16:46 Zrzeczenie się dziedziczenia
2017-09-06 19:38 Alimenty dla ojczyma
2017-09-05 10:24 Byłem w Korei
Najnowsze komentarze
2017-10-06 00:03
Uparty optymista.:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Jest wyjscie z tej sytuacji.Niektore umowy zawierają klauzurę o możliwości wystąpienia do PZU[...]
2017-04-05 11:39
Wkurzony pomocnik dz:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Tą sprawą powinien zająć się sejm.Takich ludzi jest dużo a PZU Zycie robi sobie z nich[...]
2017-02-18 15:27
Realista:
Błąd urzędnika ZUS
Z tą mafią zus-owsko Sądową należy walczyć nigdy nie można pozostawić sprawy bez doprowadzenia[...]
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie