Świadczenie pośmiertne z PZU
 Oceń wpis
   

 

 

Mój ojciec posiadał umowę ubezpieczenia renty odroczonej, którą zawarł w 1986 roku, świadczenie miał on otrzymać po ukończeniu wieku 65 lat. W tekście umowy podano, że jest ona zawarta według taryfy XII. Na rzecz PZU tata wpłacił jednorazową składkę w kwocie 1.000.0000 starych złotych. W 2008 roku ubezpieczyciel przyznał tacie rentę w wysokości 284 zł, którą kilka razy podwyższał aż do kwoty 1.031 zł. Tata zmarł w kwietniu bieżącego roku. Polisa była wypisana na moją ciocię, siostrę ojca. Było to tzw. świadczenie pośmiertne. Ciocia otrzymała ok. 8.000 zł, mam wątpliwości, czy nie jest to suma zaniżona, pyta czytelniczka z Warszawy, podobne uwagi ma czytelnik z Gniezna.

Rozwiązania przedstawionych wątpliwości należy poszukiwać w treści ogólnych warunków jednostkowych ubezpieczeń i zbioru taryf składek za te ubezpieczenia z dnia 3 października 1985 r, które zostały opublikowane w Monitorze Polskim z 1985 r., a więc są ogólnie dostępne.

Postanowienie § 2 ust. 2 tychże Warunków stanowi że przez osobę uposażonego należy rozumieć osobę uprawnioną do świadczenia w razie śmierci ubezpieczonego, zaś § 3 pkt 3 lit. b( dot. ubezpieczenie renty wg taryfy XII ) przewiduje że PZU wypłaca uposażonemu w razie śmierci ubezpieczonego - jednorazowe świadczenie w wysokości opłaconych składek, bez względu na to , czy śmierć nastąpiła przed rozpoczęciem płatności renty, czy po rozpoczęciu tej płatności. Z kolei § 19 pkt. 2 nakazuje ubezpieczycielowi dokonać wypłaty w terminie 14 dni od dnia następnego po dostarczeniu ( do wglądu ) aktu zgonu ubezpieczonego.

Art. 3581§ 3 kodeksu cywilnego stanowi, że w razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie. Wobec tego, że w latach 1989 do 1992 w naszym kraju miała miejsce tzw. hiperinflacja czyli istotna zmiana siły nabywczej pieniądza, ubezpieczony miał prawo żądać sądowej waloryzacji świadczenia.

Kwota 1.000.000 st. zł stanowiła w 1986 roku 41,50 krotność ówczesnej średniej płacy, czyli 108.322,05 zł wg średniej płacy netto z 2013 roku.

Powyższy sposób waloryzacji stosowany jest przez sądy, na terenie całego kraju np. Sąd Okręgowy we Wrocławiu uwzględnił powództwo o świadczenie pośmiertne do wysokości 443.320,32 zł, natomiast Sąd Okręgowy w Gliwicach zasądził z tego tytułu 179.205.01 zł., natomiast Sąd Okręgowy w Krakowie" tylko" 78.670,11 zł.

Jednakże każda sprawa jest inna. Powyższe wyroki figurują na portalach sądów okręgowych, jednakże nie wiadomo, czy stały się prawomocne, są to orzeczenia pierwszoinstancyjne. W obu cytowanych sprawach dopuszczalna jest skarga kasacyjna.

Orzecznictwo nie jest jednolite.

Można powiedzieć, że większe szanse ma ubezpieczony który kieruje pozew do sądów na Zachodzie kraju, a mniejsze na Wschodzie naszego Państwa i na Pomorzu.

Zdarza się że np. sędzia jednego z sądów na Pomorzu tak oburzył się na podaną wartość roszczenia wyliczonego metodą arytmetyczną, że powództwo oddalił w całości, aczkolwiek Ubezpieczyciel pewną symboliczną kwotę przyznał, ale dopiero po reklamacji złożonej przez pełnomocnika ubezpieczonego. Trzeba było apelacji ubezpieczonego, aby Sąd drugoinstancyjny ten oczywiście błędny, a nawet skandalicznie błędny wyrok oddalający powództwo w całości uchylił i łaskawie zasądził na rzecz powoda symboliczną kwotę uznaną przez Ubezpieczyciela

Coś jest nie tak Wysoki Sądzie!

Czy dopuszczalna jest tak wielka mozaika orzecznicza, że w zależności od regionu kraju zasądzona są przy takim samym stanie faktycznym albo bajońskie sumy albo nic czyli przysłowiowa figa???

Wracając do tematu-nigdy nie można liczyć na 100% sukces, sądowa waloryzacja roszczenia wynikającego z umowy ubezpieczenia na życie oparta na treści art. Art. 3581 § 3 kodeksu cywilnego zależy od uznania sądu. Przed wytoczeniem powództwa należy zastanowić się nad ryzykiem procesowym, które w tego rodzaju procesach polega na zsumowaniu opłaty sądowej, kosztów na rzecz przeciwnika procesowego, a nawet kosztów opinii biegłego księgowego, którego niektóre sądy powołują. Ta suma podzielona przez wartość przedmiotu sporu da nam wyobrażenie o tzw. ryzyku procesowym, czyli o wydatkach których nikt nam nie zwróci na wypadek przegrania procesu w całości lub w części.

 

Komentarze (0)
Pułapki najmu
 Oceń wpis
   

 

Na podstawie umowy najmu na czas oznaczony użytkowałem lokal położony na parterze budynku z przeznaczeniem na sklep spożywczy. Właściciel nie dbał o budynek i nie dokonywał bieżących remontów dachu, ani urządzeń wodociągowych i kanalizacyjnych oraz instalacji elektrycznej. W związku z tym dwa razy sklep został zalany wodą przeciekającą z wyższych kondygnacji, ponadto w instalacji elektrycznej następowały ciągle zwarcia. Sprowadziłem eksperta który orzekł że konieczna jest natychmiastowa wymiana przewodów, bo dotychczasowa instalacja grozi pożarem. Zgłaszałem właścicielowi o powyższych sprawach, ale bez żadnego efektu. Zagroziłem wypowiedzeniem umowy, ale właściciel przedstawił mi opinię prawnika, że wypowiedzenie nie jest możliwe, bo nie ma takiej klauzuli w umowie, a do końca umowy pozostało jeszcze 3 lata.

Umowa najmu ma na celu zachowanie stabilności ustalonego stosunku prawnego. Obie strony nie mogą takiej umowy wypowiedzieć, chyba że w kontrakcie postanowią że wypowiedzenie jest możliwe i to w wypadkach wyraźnie określonych ( art. 673 par. 3 k.c.). Jeżeli umowa na czas określony nie zawiera takiej klauzuli wypowiedzenie jest bezskuteczne. A więc jeżeli wypowiedzenia dokona właściciel to najemca uprawniony jest korzystać z lokalu, aż do końca umowy, a gdy wypowiedzenia dokona najemca- właściciel może żądać zapłaty czynszu także za okresy, w których przedmiot najmu nie był używany.

Jeżeli umowa najmu zawarta na czas określony nie zawiera klarownego postanowienia o wypowiedzeniu z określonych przyczyn, to żadna ze stron nie ma szans na obronę wypowiedzenia w ewentualnym procesie sądowym.

Właściciele domów mają lepszą wiedzę prawną aniżeli najemcy, którzy niestety rzadko korzystają z pomocy profesjonalnych biur pośrednictwa nieruchomości.

Nie znaczy to że rażące naruszenie przez wynajmującego obowiązków umownych nie powoduje dla niego żadnych konsekwencji. Najemca może dochodzić uprawnień z tytułu rękojmi za wady rzeczy najętej ( art. 664 par. 2 kc) i po bezskutecznym uprzedzeniu rozwiązać umowę bez wypowiedzenia. Jeżeli wady najętego lokalu są tego rodzaju, że zagrażają zdrowiu najemcy i jego domowników lub pracowników najemca może dokonać powyższej czynności prawnej nawet wówczas gdy w chwili zawarcia umowy o takowych wadach wiedział.

Reasumując w opisanej na wstępie sytuacji najemca może umowę wypowiedzieć ze skutkiem natychmiastowym i opuścić lokal bez żadnych ujemnych dla siebie skutków prawnych.

 

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2017-11-12 06:46 500+dla rodziny zastępczej
2017-10-25 08:21 Przekazanie gospodarstwa rolnego nie jest darowizną
2017-09-12 16:46 Zrzeczenie się dziedziczenia
2017-09-06 19:38 Alimenty dla ojczyma
2017-09-05 10:24 Byłem w Korei
Najnowsze komentarze
2017-10-06 00:03
Uparty optymista.:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Jest wyjscie z tej sytuacji.Niektore umowy zawierają klauzurę o możliwości wystąpienia do PZU[...]
2017-04-05 11:39
Wkurzony pomocnik dz:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Tą sprawą powinien zająć się sejm.Takich ludzi jest dużo a PZU Zycie robi sobie z nich[...]
2017-02-18 15:27
Realista:
Błąd urzędnika ZUS
Z tą mafią zus-owsko Sądową należy walczyć nigdy nie można pozostawić sprawy bez doprowadzenia[...]
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie