Meandry służebności
 Oceń wpis
   

 

 

W 1974 roku mój ojciec otrzymał na zasadzie darowizny działkę o powierzchni1,5 ha. Dojazd do nieruchomości przebiegał przez łąkę sąsiada jej skrajem przyległym do rowu z wodą. Były tam koleiny które stale wypełnialiśmy żwirem. W 1990 roku nieruchomość otrzymałem na własność aktem darowizny. Ojciec zmarł w 1996 roku. Obecnie nieruchomość sąsiednia jest własnością syna sąsiada, a on postawił szlaban przy drodze i zabronił mi dojazdu do mojej działki. Nie mam więc możliwości użytkowania swojej ziemi, bo moja działka nie przylega do drogi publicznej.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na bezprawne działanie sąsiada, który postawił ów szlaban. Być może nie zdawał on sobie sprawy z tego, że właściciel nie może tak sobie z dnia na dzień zamknąć drogę używaną od wielu lat przez inne osoby. W opisanej sprawie zarówno ojciec jak i syn przejeżdżali przez grunt sąsiada od 1974 roku, a więc od 40 lat. Poszkodowany uprawniony jest więc do żądania przywrócenia posiadania i zakaz dalszych naruszeń. Nie wolno bowiem naruszać samowolnie posiadania, choćby posiadacz był w złej wierze ( art. 342 kodeksu cywilnego ). Ochronie podlega każdy posiadacz a więc nie tylko posiadacz samoistny, który władał nieruchomością tak jak właściciel, ale także posiadacz zależny np. najemca, dzierżawca albo użytkownik ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11.06.1978 r. sygn. III CRN 136/78 ). Sprawca naruszenia posiadania powinien wyrównać poszkodowanemu wszelkie straty jakie on poniósł wskutek niemożliwości użytkowania swojej działki, nieświadomość bezprawności działania nie stanowi podstawy do zwolnienia go z odpowiedzialności, vide uchwała Sądu Najwyższego z dnia 15.03.1979 r. III CZP 13/79).

Ustanowienie drogi koniecznej jest zasadne, gdy nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do tej nieruchomości budynków gospodarskich ( art. 145 par. 1 kodeksu cywilnego). O ustanowienie tej służebności poszkodowany właściciel nieruchomości sąsiedniej może w każdej chwili wystąpić i to niezależnie od sprawy o naruszenie posiadania.

W opisanej sytuacji istnieje również szansa uzyskania własności służebności drogi koniecznej przez zasiedzenie, warunkiem jest jednak istnienie na drodze trwałego i widocznego urządzenia wykonanego przez jej użytkownika (art. 292 kodeksu cywilnego), mogą to być nawet utwardzone żwirem koleiny drogi ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11.05.2000 r. sygn. I CKN 273/2000 ) oraz nieprzerwane posiadanie przez 30 lat ( 292 k.c. w zw. z art. 172 par.2 k.c. oraz art. 145 par.1 k.c. ).

W praktyce niektórych sądów utrwalił się kierunek, że sam fakt posiadania nieruchomości bez sprawdzenia jej stanu prawnego uniemożliwia ustalenia jego dobrej wiary, co prowadziłoby do stwierdzenia zasiedzenia już po 20 latach samoistnego posiadania ( art. 172 par.1 k.c.). Takowa praktyka jest błędna. W wyroku z dnia 10.01.2013 r. sygn. IV CSK 282/2013 Sąd Najwyższy wskazał, że w sprawie o zasiedzenie służebności gruntowej drogi koniecznej przy spełnieniu w złej wierze jest wykonujący prawo w zakresie tej służebności tylko dlatego, iż poniechał sprawdzenia stanu prawnego korzystania z drogi, które odbywało się w sposób niezakłócony od kilkudziesięciu lat wskutek dobrowolnego wyodrębnienia części nieruchomości pod drogę i dało uzasadnione przekonanie korzystającym o przysługującym im prawie odpowiadającym treści tej służebności. W innym orzeczeniu Sąd Najwyższy podał, że o dobrej lub złej wierze decydują okoliczności opisujące jego świadomość w chwili objęcia władztwa nad rzeczą ( wyrok S.N. Z dnia 17.12.2010 r. III CSK 57/2010). Ustalenie istnienia dobrej lub złej wiary może nastąpić także bez analizowania treści ksiąg wieczystych ( wyrok S.N. z dnia 23.11.2005 r. sygn. II CK 242/2005)

Komentarze (0)
Chodzi o fakt
 Oceń wpis
   

 

Od kilku lat mam konflikt z sąsiadem, który co drugi tydzień urządza tzw. grilla, zanieczyszcza powietrze i hałasuje ze swoim kumplami do późnych godzin nocnych. Na zwróconą mu uwagę zareagował agresją, wulgarnymi słowami i popchnął mnie powodując upadek. Wezwałem Policję, jednakże otrzymałem informację że to jest sprawa cywilna, którą Policja się nie zajmuje.

Czyn sprawcy był przestępstwem z art. 217 par. 1 kodeksu karnego, którego treść brzmi :

Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Awanturnik popełnił również inne przestępstwo polegające na znieważeniu pokrzywdzonego poprzez użycie w stosunku do niego wulgarnych słów ( art. 216 par. 1 kodeksu karnego ), oba przestępstwa są ścigane z oskarżenia prywatnego, czyli pokrzywdzony osobiście kieruje sprawę do sądu. Oba zarzuty mogą być objęte jednym aktem oskarżenia, opłata sądowa którą oskarżyciel prywatny powinien uiścić w kasie sądu wynosi 300 zł.

Nadmierne hałasowanie w godzinach nocnych w trakcie tzw.grilla, zakłócające odpoczynek nocny stanowi wykroczenie z art. 51 par, 1 kodeksu wykroczeń podlegające karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. Wprawdzie złożenie wniosku o ukaranie należy przede wszystkim do Policji, jednakże gdy Policja nie złoży tego wniosku w ciągu 30 dni od powiadomienia o wykroczeniu, wniosek takowy może złożyć pokrzywdzony samodzielnie ( art. 27 par. 2 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia)..

Dobra osobiste takie jak nietykalność ciała, godność, honor, cześć, są objęte ochroną prawa cywilnego. Poszkodowany może w drodze procesu cywilnego dochodzić zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub żądać, aby sprawca zapłacił odpowiednią sumę pieniężną na cel społeczny ( art. 448 kodeksu cywilnego w związku z art. 23 i art. 24 par. 1 tego kodeksu).

Przed skierowaniem sprawy do sądu warto posłużyć się środkami pozaprocesowymi. Bardzo często sprawca reaguje jednak na wysłany do niego list pokrzywdzonego zawierający rzeczowy opis zdarzenia i przytoczenie przepisów prawa oraz zagrożenia karą. Wystarczy że sprawca przeprosi pokrzywdzonego i wpłaci odpowiednią sumę na cel społeczny. Z doświadczenia zawodowego wiem, że w takich sprawach pokrzywdzonemu nie chodzi o pieniądze ale o fakt, czyli o moralną satysfakcję. 

Najlepiej gdy ów list opracuje i wyśle profesjonalista. czyli radca prawny, bądź  adwokat.

Komentarze (0)
Nakłady rozliczaj na bieżąco
 Oceń wpis
   

 

 

 

 

Dom należał do mojego ojca i do jego brata, mojego stryja po połowie. Stryj nie mieszkał z nami. Mój tata dobudował jeszcze jedno piętro, a parter przerobił na lokal mieszkalny. Ja razem z mężem zajęłam mieszkanie na piętrze, a tata pozostał na parterze. Stryj swoją cześć zapisał naszemu kuzynowi i wyjechał do swojej córki za granicę. Kuzyn wystąpił do sądu, aby dom podzielić i jemu przyznać parter albo by mu zapłacić ponad 200.000 zł, bo biegły wycenił posesję na 400.000 zl. Czujemy się tym bardzo pokrzywdzeni, ponieważ stryj nie dał ani złotówki na roboty budowlane, a dom przed przebudową posiadał wartość najwyżej 150.000 zł, czyli spłata na rzecz kuzyna nie powinna być wyższa niż 75.000 zł.

Z opisu wynika, że obaj bracia władali nieruchomością na zasadzie współwłasności w częściach ułamkowych, po 1/2 części każdy (art. 196 par. 1 kodeksu cywilnego ). Każdy ze współwłaścicieli może rozporządzić swoim udziałem bez zgody pozostałych współwłaścicieli ( art. 198 k.c.) . Czynność prawna owego stryja polegająca na rozporządzeniu udziałem bez zgody drugiego współwłaściciela jest ważna i skuteczna wobec osób trzecich ( art. 198 k.c.).

Również decyzja pierwszego współwłaściciela o rozbudowie domu nie podlega dyskusji, ponieważ została podjęta za zgodą osoby do takowej zgody uprawnionej ( art. 199 k.c.).

Każdy ze współwłaścicieli może żądać zniesienia współwłasności. Jeżeli zniesienie współwłasności następuje na mocy orzeczenia sądu wartość poszczególnych udziałów może być wyrównana przez dopłaty pieniężne. W sytuacji opisanej na wstępie nie istnieje problem dopłat. Rzecz jednak w tym, że jeden ze współwłaścicieli poczynił nakłady w wyniku których wartość nieruchomości wzrosła z kwoty 150.000 zł do 400.000 zł, zaś drugi współwłaściciel do tego się nie przyczynił, czyli wzbogaciłby się o 125.000 zł kosztem drugiego : 400.000 : 2 =200.000, a powinno być 150.000 : 2 '=75.000; 200.000- 75.000=125.000.

Wg uchwały Sądu Najwyższego z dn. 10.05.2006 r. sygn. III CZP.2006 nabywca udziału nie ma obowiązku zwrotu nakładów inwestycyjnych, takowy obciąża zbywcę i tylko do niego można skierować roszczenie z tego tytułu..

Skoro jednak nakłady poczynione były tylko na użytek jednego ze współwłaścicieli może bronić się on jedynie zarzutem bezpodstawnego wzbogacenia się przez nabywcę udziału jego kosztem (postanowienie S.N. z dnia 10.10.2012 r. VCSK 526/2011).   

Komentarze (0)
Kiedy odprawa?
 Oceń wpis
   

 

Pracodawca rozwiązał ze mną umowę ze skutkiem natychmiastowym z powodu długotrwałego zwolnienia lekarskiego. Niezwłocznie po rozwiązaniu stosunku pracy wystąpiłem do ZUS o przyznanie mi emerytury należnej osobom pracującym w szkodliwych warunkach. Wypłata emerytury nastąpiła dopiero na podstawie wyroku sądu. Pomiędzy uprawomocnieniem się wyroku sądu a datą rozwiązania stosunku pracy minął okres kilku miesięcy. Wiek emerytalny i staż emerytalny osiągnąłem jeszcze w czasie trwania stosunku pracy. ZUS zakwestionował część stażu i to było przyczyną procesu. Wystąpiłem do zakładu pracy o wypłacenie mi odprawy emerytalnej, ale otrzymałem decyzję odmowną.

 

Stosownie do treści art. 92 1 § 1 kodeksu pracy pracownikowi spełniającemu warunki uprawniające do renty z tytułu niezdolności do pracy lub emerytury, którego stosunek pracy ustał w związku z przejściem na rentę lub emeryturę, przysługuje odprawa pieniężna w wysokości jednomiesięcznego wynagrodzenia. Wysokość świadczenia może być podwyższona na podstawie obowiązujących u określonego pracodawcy przepisów wewnętrznych np. układów zbiorowych pracy i regulaminów, w zależności od posiadanego przez osobę uprawnioną stażu zatrudnienia.

 

Cytowany przepis zawiera odniesienie do związku pomiędzy ustaniem stosunku pracy a przejściem na rentę lub emerytury oraz do spełnienie warunków uprawniających do renty lub emeryturę Okoliczność, że w dacie rozwiązania umowy pracownik nie posiadał decyzji emerytalnej, a takową otrzymał dopiero po zakończeniu procesu sądowego nie stanowi -samo przez się - podstawy do odmowy wypłaty odprawy emerytalnej ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 lutego 2011 r. II PK 149/2010). W opisanej wyżej sytuacji pracownik jeszcze w dacie rozwiązania stosunku pracy posiadał prawo do emerytury, której nie otrzymał wskutek odmownej decyzji ZUS, zaś związek pomiędzy rozwiązaniem umowy o pracę a przejściem na emeryturę jest oczywisty. Te same zasady obowiązują, gdy rozwiązanie stosunku pracy nastąpiło w związku z przejściem pracownika na rentę.

 

Ubocznie dodaję, że ugoda zawarta nawet w sądzie mocą której pracownik zrzekł się prawa do odprawy emerytalnej jest z mocy prawa nieważna, albowiem narusza ustawowy zakaz zawarty w art. 84 k.p. Zakaz ten ma charakter bezwzględny ( vide wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 czerwca 2012 r. sygn. I PK 229/2011 ).

 

 

Komentarze (0)
Najnowsze wpisy
2017-09-12 16:46 Zrzeczenie się dziedziczenia
2017-09-06 19:38 Alimenty dla ojczyma
2017-09-05 10:24 Byłem w Korei
2017-06-14 21:26 Odbierz awizo
2017-05-24 06:57 Babcia płaci alimenty
Najnowsze komentarze
2017-04-05 11:39
Wkurzony pomocnik dz:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
Tą sprawą powinien zająć się sejm.Takich ludzi jest dużo a PZU Zycie robi sobie z nich[...]
2017-02-18 15:27
Realista:
Błąd urzędnika ZUS
Z tą mafią zus-owsko Sądową należy walczyć nigdy nie można pozostawić sprawy bez doprowadzenia[...]
2016-06-26 15:12
Zenon 82:
Klienci b.PZU i obiecane im renty
To rząd sprzedał PZU za miliardy nie zabezpieczając naszych rent odroczonych ,każdy pracownik[...]
O mnie
Świętosław Fortuna
Prawo często odbiega od życia. Świętosław Fortuna, radca prawny Kalisz woj. wielkopolskie