Myśłę, że większość właścicieli samochodów nie posiada rozeznania, że opłaty z tytułu pozostawienia pojazdu w tzw. sferze płanego parkowania pobierane są w ich interesie. Ustanowienie strefy płatnego parkowania ma usprawnić organizację ruchu i zwiększyć rotację parkujących pojazdów samochodowych ( art. 13 b ust.2 ustawy z dnia 21 marca 2003 r. o drogach publicznych Dz.U. 2007 r. nr 19, poz. 115). Obowiązek dbania o interesów kierowców nałożono na gminy. To właśnie rada gminy na wniosek wójta ( burmistrza, prezydenta miasta) może na swoim terenie ustanowić strefę płatnego parkowania.
Można stwierdzić, że gminy znakomicie wywiązują się z powierzonego im przez ustawodawcę obowiązku. Opłaty parkingowe pobiera się zarówno w stolicy, jak i w małym miasteczku. No coż dura lex sed lex..
Ale czy tak musi być na zawsze? A może sprawdzić w jakim stopniu opłaty parkingowe wpłynęły na poprawę organizacji ruchu i rotację samochodów?
Ustawa przewiduje również drugą przyczynę wprowadzenia stref, chodzi tu o ograniczenie dostępności danego obszaru dla pojazdów samochodowych lub wprowadzenie preferencji dla komunikacji zbiorowej. Ale czy tego celu nie można osiągnąć poprzez stosowny system znaków drogowych?
Gminy otrzymują dodatkowe dochody, dlatego strefy płatnego parkowania są poszerzane do absurdalnych rozmiarów. Niedługo gmina Wilkowyja również ustanowi wspomnianą strefę i w kolejnych odcinkach serialu Ranczo wójt pochwali się nowymi osiągnięciami.
Sposób pobierania opłat budzi sprzeciw. Otóż karteczka umieszczona na szybie samochodu przez funkcjonariusza gminnej służby parkingowej jest aktem administracyjnym. Na podstawie tejże karteczki gmina sporządza wezwanie do zapłaty i sporządza tytuł egzekucyjny. Właściciel samochodu nie posiada prawa do odwołania się od udzielonej mu opłaty, ponieważ wspomniana karteczka nie jest decyzją administracyjną. Postępowanie gmin jest zgodne z prawem taka jest linia orzecznicza sądów administracyjnych ( vide wyrok WSA II SA/Bk 1082/2005).
Roszczenie gminy przedawnia dopiero po upływie 5 lat licząc od końca roku kalendarzowego, w którym opłata powinna być uiszczona. Oznacza to że w bieżącym roku gminy mogą sporządzić wezwania za daninę nie zapłaconą w 2004 roku i w razie braku zapłaty w ciągu 7 dni przystąpić do egzekucji administracyjnej. Zajmie się tym urząd skarbowy.
I coś tu nie gra. W demokratycznym państwie prawnym nie może być tak, że obywatel skazany jest na płacenie daniny na rzecz gmin nie mając żadnych praw do obrony. Kończąc pozostaje z nadzieją że przepis art. 13 b cytowanej wyżej ustawy i inne zapisy tego aktu zostaną poddane kontroli Trybunału Konstytucyjnego.




Jak chcą zwiększyć rotację samochodów niech zrobią że pierwsze 30min jest darmowe a
potem się płaci, gwarantuję że mało kto by stał dłużej.... skomentuj
potem się płaci, gwarantuję że mało kto by stał dłużej"
Ten pomysł nie za bardzo trafia mi do przekonania, ten co oddał na 30 min biegłby
z wywieszonym jężykiem, aby zdążyć przed upływem tego czasu, aby zdążyc przed
służbą parkingową, a za przekroczenie policzonoby opłatę dodatkową w kwocie 50
zł. skomentuj
za każdą następną godzinę parkowania. I na szczęście ten system ładnie
odsamochodowuje centrum miasta.
Jak by się jeszcze dało pobierać opłaty za sam wjazd do centrum który nie jest
w stanie przyjąć takiego ruchu tranzytowego. Bo jak się właśnie okazuje przez
ścisłe centrum najczęściej kierowcy jadą na "skróty". skomentuj
W naszym kraju kiedys skup butelek był sprawą nie do załatwienia. Teraz drogi.
Znacznie łatwiej postawic znaki o płatnym parkowaniu i ustanowić haracz od kierowców
niz wyznaczyć porzadne miejsca do parkowania. Wójt albo burmistrz albo prezydent
miasta zawsze swoje miejsce znajdą - albo i tak w głębokim poważaniu mają opłaty.
Podobnie łatwo postawić znak ograniczenia predkosci zamiast wyremontowac drogę. To
nie "dura lex.." tylko "durne lex..." Postawienie takich znaków i nałozenie opłat nie
wymuszaja zadnego dalszego działania, remontów, usprawnień, poprawy bezpieczeństwa,
nic absolutnie. skomentuj
działania, remontów, usprawnień, poprawy bezpieczeństwa"
Może ten pogląd jest zbyt ekstremalny, bo jednak remonty widać. Byłyby one także
bez funduszy zgromadzone przez gminy z opłat postojowych. Chodzi mi gównie o
swojego rodzaju zakłamanie, bo opłaty nie poprawiają organizacji ruchu, a taki
jest cel ustawy. skomentuj